IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokład statku

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 5:12 pm

Raivis wszedł na pokład statku, rozglądając się wokół z ciekawością, chociaż nie różnił się on niczym od pierwszego lepszego pokładu. Ster zdawał się tylko czekać, aż go się dotknie; maszt dumnie stał, opierając się działaniom silnego wiatru, a jego góra zdawała się ginąć wśród szarych obłoczków; drewno, drewno i jeszcze więcej drewna... Zapach morza zdawał się tutaj dominować, a w której chwili ubrania chłopca przesiąknęły jego zapachem. Blond włosy wpadały mu do oczu, poruszane przez wiatr w tylko sobie znanym rytmie.
Łotysz podszedł powoli do burty, uważnie lustrując otoczenie. Zdawało się, że jest na statku sam...Dziwne, pomyślał, ale jedynie wzruszył ramionami, samemu odpowiadając sobie. Ziewnął przeciągle, po czym położył na burcie dłonie, zerkając z góry na wodę, która uderzała co chwilę w statek, poruszając nim przy okazji w sennym rytmie. Raivis ponownie ziewnął, po czym na chwilę przymknął oczy. Portowy gwar zdawał się być wyciszony przez wodę, a może tak tylko się chłopcu zdawało? Nie mniej jednak ogarnęła go nieodparta senność...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 5:22 pm

Tak naprawdę Jose nie miał żadnego szczególnego powodu, żeby wyjść na pokład. Zazwyczaj wszystko co robił miało jakąś logiczną przyczynę. Tym razem jednak zrobił to, bo po prostu zachciało mu się odetchnąć świeżym powietrzem.
Ten zapach... Tak, Chilijczyk kochał morze, po części z tego powodu został piratem. Inną sprawą była chęć ucieczki przed własną rodziną. Zerknął w niebo. Chmury były kolejną rzeczą, w którą uwielbiał się wpatrywać. Nie mógł się więc powstrzymać od patrzenia w górę, chociaż swego czasu niektórzy złośliwcy cały czas mu to wypominali.
Zlustrował pokład wzrokiem, przypominając sobie o obowiązkach. W końcu jako bosman powinien utrzymywać porządek. Pusto. Gdzie byli wszyscy? Powinien tu ktoś przyjść i zająć się robotą, pomyślał z przekąsem, zapisując sobie w pamięci, żeby zbesztać Martina za lenienie się.
Dostrzegł jednak kogoś, blondyna o raczej drobniej budowie. Nieśpiesznym krokiem zaszedł go od tyłu i przez chwilę przyglądał mu się uważnie. Nie kojarzył go kompletnie. Czy był to jeden z ich załogi czy ktoś, kto wślizgnął się na statek? Trudno było mu to określić.
-Witaj- rzucił więc, pragnąc określić tożsamość chłopca.- Co ty tu robisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 5:43 pm

Oddech Raivisa wyrównał się, a jego głowa zaczęła niemiłosiernie ciążyć. Po chwili oparł ją o dłoń, co nie było takie trudne, i przede wszystkim niewygodne, ze względu na jego niski wzrost. Uśmiechnął się do siebie, słysząc jakieś ptasie wrzaski. Westchnął cicho, zaczynając odpływać w objęcia Morfeusza, gdy usłyszał kroki. Przez chwilę myślał, że to może Francuz czegoś zapomniał, jednak uświadomił sobie, że nie należą one do mężczyzny...
Zapomniał o rozwiązaniu tej zagadki, gdy któryś raz z kolei ziewnął donośnie, a w jego oczach pojawiły się przez to łzy. Starł je drugą dłonią i oblizał wyschnięte wargi, planując zasnąć, gdy usłyszał nieznany głos. Wyprostował się szybko, podskakując w miejscu ze strachu. Powoli obrócił się w stronę źródła dźwięku. Jego fioletowe oczy zobaczyły nieznajomego mężczyznę, który chyba nie był pozytywnie nastawiony do samego Raivisa.
- Ummm...- wykrztusił tylko, wykręcając sobie lekko palce w nerwowym geście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 5:56 pm

Jego intencją nie było w żadnym razie przestraszenie nieznajomego. Nie był też do niego szczególnie wrogo nastawiony. Po prostu miał taki styl bycia- oschły, zimny, nieprzyjazny. Dlatego też czasami trudno było odczytać jego zamiary. Jednakże, sądząc z reakcji chłopaka wywnioskował, że Ravis nie powinien wcale być na pokładzie, zachowywał się zbyt nerwowo. Przybrał bardziej podejrzliwą postawę, a, co za tym idzie, mogło się wydać, że jest jeszcze bardziej wrogi niż przed chwilą.
-Psia krew. Jesteś niemową?- spytał, przekrzywiając głową z czymś w rodzaju zdziwienia. Może on jest po prostu nieśmiały, odezwał się jakiś głosik w jego głowie. Zignorował go jednak. Zależało mu na tym, żeby na pokładzie nie było ani jednej osoby, która być tam nie powinna. Część jego pracy. Tymczasem brak możliwości mówienia u jego rozmówcy mógł być dużą przeszkodą.- Hm. A pisać przynajmniej umiesz?
Jose mógł mu zawsze przynieść kawałek pergaminu. Lepiej tak niż w ogóle, chociaż to mogła być strata papieru. Poza tym wiedział, że nie ma co się nastawiać. Mało który pirat posiadał tą wartościową umiejętność, nie mówiąc już o czytaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 6:18 pm

Raivis tylko pokręcił przecząco głową, a jego ciałem wstrząsnął tak zwany łotwowstrząs. Cały drżał niczym w febrze, wpatrując się w mężczyznę zaszklonymi oczami. Bezpośrednie ukazanie złych zamiarów, które teraz na pewno miał nieznajomy, spowodowało, że Łotysz poczuł się zagrożony. Gdy natomiast czuł się niczym zwierzyna śledzona wzrokiem przez drapieżnika, który już gotował się do skoku...Cóż, w każdym razie chłopiec nad tym nie panował, było to silniejsze od niego. Źle, źle, źle, źle powtarzał w myślach niczym mantrę, jak gdyby miało mu to pomóc.
- J-j-ja Ra-ra-ivis...- wyjąkał, opuszczając głowę, jak gdyby z poczuciem winy. A jeśli był to ktoś z innego, wrogiego statku? Mimo że blondyn poznał dopiero jedną osobę, która na dodatek nie była stąd, to zaczęło mu się podobać. Pustka na pokładzie, cisza i pewnego rodzaju wolność. W każdym razie na pewno nie dosłowna.
Warto wspomnieć, że Galante starał się uspokoić, naprawdę. Myślał o kwiatkach, dobrym jedzeniu, jednak to było na nic. Z każdą chwilą trząsł się jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 6:35 pm

Na chwilę go zamurowało. W jego głowie pojawiła się myśl, że chłopak na pewno był chory i trzeba było mu jakoś pomóc. Takie dygotanie na pewno nie oznaczało niczego dobrego. W oczach Jose pojawiło się coś na kształt troski. Tak naprawdę bowiem wcale nie był wrogim draniem, a jeśli chodziło o ludzi w potrzebie, potrafił czasami wykazać się uczynnością.
-Spokojnie- rzucił, starając się brzmieć w miarę łagodnie. Nie był jednak do tego stworzony, jego ton był jak zwykle ostry. Wykształcony przez godziny warczenia na wszystko co się rusza, burczenia na otaczających go ludzi. Czasem również krzyków. Wszystko to sprawiało, że nie umiał za bardzo mówić miękko. Przynajmniej udało mu się powstrzymać od wciskania przekleństw do każdego zdania.- Nic ci nie zrobię... Raivis, tak? Więc się uspokój... Masz przypadkiem gorączkę?
To byłoby jedno z najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień całej tej sytuacji. Chyba, że nieznajomy aż tak bardzo się go przestraszył.
-Jesteś z tego statku?- spytał, pragnąc już to ustalić.- Bo ja tak. Tak w ogóle to jestem Jose.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 6:51 pm

"Spokojnie" w uszach Raivisa brzmiało niczym rozkaz, tak więc, o ile było to jeszcze możliwe, zaczął się jeszcze bardziej trząść. Przełknął nerwowo ślinę, wydając przy tym charakterystyczny dla tej czynności dźwięk. Chłopak zrobił krok do tyłu, uderzając plecami o burtę. Gdy myślał, że już bardziej bać się nie może, pirat zaczął go jakby...uspokajać. To sprawiło, że powoli zaczął co raz słabiej się trząść.
- N-nie- wyszeptał, gdy jego łotwowstrząs ograniczył się do minimum. Chociaż nadal był obecny, to już nie przeszkadzał aż tak bardzo w rozmowie.- P-przep-praszam...Czas-s-ami t-tak mam...- dodał, opuszczając zawstydzony głowę, a jego blond włosy zasłoniły zarumienione policzki.
Słysząc jak ten się przedstawia, uniósł spojrzenie do góry, na Jose.
- Tak, jestem z tego statku- odparł, jedną ręką skubiąc nerwowo materiał swojej bluzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 7:03 pm

Pięknie, jeszcze bardziej go przestraszyłeś, pomyślał, obserwując jak jego rozmówca staje się coraz bardziej roztrzęsiony. Jose utwierdził się w przekonaniu, że nie nadaje do czegoś takiego się, gdy Raivis jeszcze się od niego odsunął. Nagle jednak okazało się, że słowa Chilijczyka nie były kompletnie bez znaczenia. Chłopak wydawał się nieco uspokajać.
-Nic nie szkodzi- powiedział nieco niepewnie. Ze słów Łotysza wynikało, że ten raczej nie chorował. Jose niezbyt rozumiał jego zachowanie, ale ucieszył się, że jego rozmówca odzyskał częściowo spokój. Skinął głową. Ulżyło mu, że to nie żaden intruz.- To dobrze. Jesteśmy załogą, jesteśmy przyjaciółmi, tak?
Przyjaciele. Słowo to było rozumiane przez Chilijczyka inaczej niż przez większość ludzi. Mówiąc „przyjaciele” miał raczej na myśli towarzyszy broni czy po prostu kompanów. Jego kąciki uniosły się lekko ku góry, uśmiechnął się nieznacznie. Nie była to jego zwyczajowa mina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 7:57 pm

Raivis stał już zupełnie prosto, a drgawki zdawały się być już jedynie wspomnieniem, koszmarem na jawie, który już się zakończył. Na szczęście pirat zdawał się nie mieć tego chłopcu za złe... Sami mili ludzie, stwierdził w myślach Raivis. Mimo początkowego zachowania, Jose zdawał się być miłą osobą. Jak na zawód, który wykonuje.
Załogą? Przyjaciółmi? Chłopiec oczywiście zrozumiał, że to drugie określenie nie ma na myśli najlepszych kumpli, nie był przecież głupi. Raczej zastanawiał się czy powiedzieć prawdę. Kto wie jak pirat zachowałby się, dowiedziawszy się, że ma do czynienia z zakładnikiem?
- Ummm....- powiedział cicho, nagle wydając się wyjątkowo zainteresowanym swoim obuwiem. Schował dłonie w kieszeniach, przez chwilę gorączkowo myśląc co mógłby powiedzieć.- Tak jakby jesteśmy...Chociaż może nie do końca...Zależy jak na to spojrzeć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Nie Paź 28, 2012 9:35 pm

Tak, Jose mógł wydać się nie najgroźniejszy. Na pewno odbiegał też charakterem od takiego stereotypowego pirata, czerpiącego niesamowitą przyjemność z krzywdzenia innych. Chilijczyk z pewnością nie odznaczał się sadyzmem. Nie chodziło o to, że miałby skrupuły przed zabiciem. Po prostu wolał krzywdzić tylko wtedy, gdy było to konieczne.
Nie mówiąc już o tym, że i z samej funkcji nie był tym wojownikiem. Zaczynał swoją przygodę na statku jako nawigator. Czytywał więc mapy, a nie bił innych po mordach.
Jednakże nie był on na pewno człowiekiem miłym. Był szumowiną, draniem.
-Psia krew, jeśli nie chcesz, żebym na ciebie mówił per przyjacielu to po prostu powiedz- rzucił, wywracając oczami. Sam nie wiedząc kiedy znowu zaczął dodawać swoje stałe powiedzonka.- Nie obrażę się.
Nie był w końcu jakąś pamiętliwą panienką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Pon Paź 29, 2012 1:21 pm

- Nie o to chodzi!- powiedział szybko, wyciągając przed siebie dłonie, jak gdyby chcąc powstrzymać pirata przed zbyt szybkim wyciągnięciem błędnych wniosków.- Mam raczej na myśli to, że do załogi się chyba nie wliczam...-burknął, opuszczając głowę w dół. Zakładnik raczej nie wliczał się do załogi, był czymś w rodzaju...niewolnika? Tak, niewolnik to chyba dobre słowo. Musiał bez słowa sprzeciwu wykonywać polecenia kapitana, chociaż to tyczyło się każdego członka załogi. Różnica między nimi była taka, że Galante nie miał żadnych praw. Był niczym zwierze.
Czy jeśli powie to Chilijczykowi, to ten zmieni do niego podejście? Może nadal będzie uważał go za człowieka, a nie istotę bez jakichkolwiek praw? Chociaż z drugiej strony nigdy nic nie wiadomo, Jose mógł być przyjazny jedynie dla swoich towarzyszy, a innymi pogardzać w bardzo widoczny, i bolesny, sposób. W blondynie toczyła się prawdziwa walka - można by rzec, że na śmierć i życie.
Raivis zaczerpnął haust powietrza, przygotowując się do ujawnienia jaką funkcję pełnił na statku.
- Chodzi o to...- zaczął, po chwili jednak milknąć. Może lepiej byłoby pominąć ten temat?- Nie mniej jednak jestem z tego statku- dodał ni stąd ni zowąd. Chłopiec zaczął gorączkowo myśleć nad jakimś pytaniem. Wszystko byleby tylko zmienić temat.
Jeśli zapytałby by Chilijczyka o jego funkcję na statku, ten również chciałby wiedzieć co Galante na nim robi. Więc może coś innego... Tylko co? Jak na złość w głowie chłopca panowała istna pustka porównywalna do czarnej dziury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Pon Paź 29, 2012 2:08 pm

Milczał, przypatrując mu się z uwagą. Słowa jego rozmówcy wywoływały mętlik w głowie Chilijczyka. Gdyby nie pokaz drgawek, który Raivis przedstawił jakiś czas temu, brązowowłosy mógłby uznać nawet, że chłopak z niego po prostu kpił. A nie lubił gdy ktoś z niego żartował. Jednakże, na szczęście dla Łotysza, bosman nie widział w nim cech typa, który wyśmiewałby się z piratów.
Jose doszedł więc do wniosku, że przyczyna takiego, a nie innego zachowania leżała gdzieś indziej.
Oparł się leniwie o burtę i zapatrzył w przestrzeń. Jego skłonny do analiz mózg już zaczął trawić wszystkie zasłyszane informacje. Z jednej strony był z tego statku, z drugiej strony nie był jednym z załogi? Pierwsze co brunetowi przyszło do głowy to to, że był synem któregoś z jego kompanów i wchodził na ten statek jedynie wtedy kiedy zawitał on w porcie. Jednakże było to wyjaśnienie bardzo mało prawdopodobne. Łotysz był już w takim wieku, że ojciec raczej zabrałby go na pokład i uczynił z niego pirata.
Nie mówiąc już o tym, że gdyby tak się sprawy miały, Raivis nie miałby żadnych powodów do nerwów czy wstydu. Chilijczyk zmarszczył brwi. Chciał znać odpowiedzieć, czasami budziła się w nim ta irytująca ciekawskość. Ujawniał wtedy jak logicznie potrafił myśleć.
-Czy ty jesteś czymś w rodzaju więźnia?- rzucił nagle, doznając pewnego rodzaju olśnienia. Był zaskoczony jak to prosto brzmiało. I doskonale pasowało. Chociaż jakby się pomylił... No cóż, mógłby rozmówcę nieco urazić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Pon Paź 29, 2012 2:25 pm

Raivis przypatrywał się jemu nad wyraz dokładnie, niemal obserwując każdy najmniejszy ruch pirata. Widać było, iż ten myśli - zdawał się nad wyraz uważnie analizować fakty, gdy pozornie wpatrywał się w morską przestrzeń. Jose zdawał się śledzić fale wesoło połyskujące w oddali, gdy, zapewne, w jego głowie łączyły się elementy tej zagadki, jaką niewątpliwie było określenie statusu Galante. I niestety udało mu się to bardzo szybko.
Ugh, jest źleźleźleźleźleźle!, pomyślał chłopiec, rozglądają się na boki, w górę i w dół - wszędzie byle tylko nie na rozmówcę. Zaczął nerwowo skubać materiał swojej bluzki, myśląc gorączkowo nad odpowiedzią, gdyż Jose co raz bardziej się denerwował na niego, gdy tak milczał.
- Umm... Można to tak ująć- wyszeptał tak cicho, że być może jego głos został niedosłyszany przez portowy gwar, dźwięki fal i krzyki ptaków. Łotysz cały czas miał opuszczoną ze wstydu głowę, a niesforne blond włosy zasłoniły jego twarz. Jeden zabłąkany kosmyk nawet wziął sobie za cel dostanie się do fioletowe oka, tak więc Raivis odgarnął go szybkim ruchem ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Pon Paź 29, 2012 2:40 pm

Usłyszał potwierdzający szept, mimo iż otoczenie robiło wszystko co mogło, żeby nie dotarł on do uszu Chilijczyka. Cały czas wpatrywał się w horyzont i, chociaż jego mina nie zmieniła się nawet minimalnie, poczuł satysfakcje z rozwiązania zagadki. Był to dowód na to, że jego szare komórki działały w miarę dobrze.
W sumie nie dziwił się, że Łotysz się tego wstydził. Pozycja więźnia nie była czymś, co mogłoby się dobrze kojarzyć. Jejku, nie musiałby się do tego przyznawać, gdyby kapitan raczył mi o tym powiedzieć, pomyślał z lekką irytacją. Jako bosman chyba powinien mieć dostęp do takich informacji. Prusak wydał mu się raczej niepoważny, chociaż w życiu by się do tego na głos nie przyznał.
-Nie przeszkadza mi to- wyjawił, obserwując jak jakaś mewa wbija się w powietrze.- W dzieciństwie też byłem czymś w rodzaju więźnia mojego... Cholernego przybranego ojca.
Nie zamierzał zdradzać więcej, z tymi wspomnieniami łączyła się gorycz. Powiedział to tylko po to, żeby Raivis przestał zachowywać się z takim wielkim przerażeniem.
-A mogę wiedzieć po co w ogóle kapitan uczynił z ciebie zakładnika?- Do tej odpowiedzi nie mógł dojść drogą logicznego myślenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Pon Paź 29, 2012 2:55 pm

- Oh...- szepnął nad wyraz inteligentnie, gdy usłyszał, że dla pirata nic to nie znaczy. Warto zaznaczyć, że była to dobra wiadomość dla chłopca, jednak Galante został tak zaskoczony, że zabrakło mu słów. Nic tylko stał. Po dłużej chwili jednak otrząsnął się z tego dziwnego stanu, a jego twarz się rozjaśniła - nie, uśmiech nie pojawił się na niej, rozmawiali na zbyt poważne tematy, aby mógł się uśmiechać, ale sam fakt, iż Jose nie będzie go oceniał jedynie po tym, kim jest w hierarchii na pewno poprawiło mu humor. Pirat na pozór zdawał się być groźny, chociaż Raivis nie miał wątpliwości, że na pewno taki jest, ale nie przez cały czas. I wydawał się miły, oczywiście chłopiec mógłby się założyć, że gdyby podpadł Chilijczykowi, to ten zrobiłby mu coś bez wahania - zwłaszcza (a może tylko?) na wstępie ich znajomości, gdy nie znają się zbyt dobrze.
- Jego pytaj- odparł tylko, wzruszając lekko ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 3:12 pm

Obserwował jakiegoś przypadkowego ptaka, który krążył w powietrzu, najwyraźniej zwabiony zapachem ryb. Trochę się zapędził, nie było w jego stylu zdradzać takich prywatnych ciekawostek z jego życia nowopoznanym osobom. W sumie prawie z nikim się z nimi nie dzielił.
Łotyszowi jednak udało mu się u niego zapunktować. Jose znał szereg ludzi, którzy na takie, i tak niezbyt dla niego łatwe, wyznanie, zasypaliby go gradem irytujących pytań. Tymczasem Raivis nie wyraził zainteresowania tą kwestią. Nie była to jeszcze sympatia, jednakże na pewno brunet miał do niego nieco pozytywniejsze nastawienie niż do większości społeczeństwa.
Och tak. Łotysz dowiedziałby się jaki niemiły i agresywny potrafił być Chilijczyk, gdyby w okolicy pojawił się jeden z jego czarnej listy.
-To ma sens, psia krew- mruknął, ledwo powstrzymując się od negatywnego komentarza w kierunku kapitana. Mógł mieć odczucia, nie mógł jednak wyrażać się o nim źle. Kapitan był tym autorytetem, który trzymał załogę w kupie, nie można go było więc wyzywać. Przynajmniej tak to widział.- Jestem bosmanem. Chociaż z powołania to raczej nawigatorem...
Powołanie. Na bycie piratem. W jego własnych uszach zabrzmiało to nieco śmiesznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 4:33 pm

Raivis zerkną kątem oka na Jose. Chilijczyk zdawał się być odrobinę...narwany. Co chwilę klął i zdawał się być wiecznie niezadowolony z czegoś. Jego krew wydawała się być niczym gorąca lawa krążąca w żyłach i na każdy lekki impuls powstawała iskra, która wyrywała pirata do walki, sprawiała, że jego głos stawał się ostry niczym brzytwa. Galante pomyślał, że ciekawe byłoby zobaczyć go w akcji, podczas rejsu. Zapewne rozkazywał innym, ale nie dlatego, iż się w tym lubował (chociaż to może też), bardziej chodziło mu o dobro załogi i rejsu.
Tak, to zdecydowanie byłoby ciekawe doświadczenie.
- Ummm...Lubisz to? Wiesz, pływanie po morzu, grabienie innych statków...?- zapytał blondyn, z ciekawością obserwując swojego rozmówce. Być może było to zbyt prywatne pytanie jak na początek znajomości, ale Łotysz uświadomił sobie to dopiero później...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 4:55 pm

-Czy lubię...- powtórzył, nie odwracając wzroku od wody. Tak, mogłoby się wydawać prywatne, ale w sumie Jose’a ten fakt nie zirytował. Nie tak jak powinien.
Prawdą było iż kochał morze. Szum fal, rozbijających się o statek; zapach niekoniecznie świeżych ryb unoszących się w powietrzu; leniwe skrzeczenie mew, które często im towarzyszyły; to wszystko i wiele więcej sprawiało, że wreszcie mógł żyć pełną piersią. Na początku miał lekkie trudności z kołysaniem się, nie mógł chodzić, ale poprzez godziny spędzone na pokładzie poruszanie się wraz z rytmem statku zaczęło mu przychodzić instynktownie.
Nie mówiąc już o tym jak piękne były gwiazdy na niebie na środku oceanu. Ignorując fakt, że gdy ze wszystkich stron otaczała ich tylko woda, aż po sam horyzont, czuł wreszcie tą słodką wolność.
Akurat grabienie innych statków nie było może jego ulubionym zajęciem. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że dreszczyk adrenaliny sprawiał mu poniekąd przyjemność. Poza tym to była część jego życia. Musiał przecież zapłacić, żeby móc żyć na morzu. Bycie piratem było przecież po części pracą. Może nielegalną, może przez resztę społeczeństwa mógł zostać uznany za łajdaka bez serca...
-Tak, myślę, że tak- powiedział cicho, zastanawiając się czy widać było po nim tą miłość. No bo on do najbardziej otwartych nie należał i nie za bardzo lubił ukazywać swoja emocje.- Z jakiegoś powodu przecież zostałem piratem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 5:55 pm

Chłopiec lekko uśmiechnął się, widząc, że Jose zamyślił się. Zdawało się, iż jest on setki...nie, tysiące mil morskich stąd. Gdzieś, gdzie nikt inny nie mógł mu przerwać, wejść z buciorami w świat i siać spustoszenie.
- To dobrze- stwierdził chłopiec, posyłając mu promienny uśmiech.- Robisz to, co lubisz. Nie ma nic lepszego. Każdy człowiek powinien mieć możliwość smakowania tego, co lubi. Tak samo jedzenie czegoś, co ci nie smakuje...Owszem, zapełni twój brzuch, jednak nie sprawi, że poczujesz się dobrze i w pewien sposób szczęśliwy...Może nawet zadowolony ~- powiedział, przechylając głowę lekko w bok.
Nagle, zupełnie niespodziewanie, zawiał silniejszy wiatr. Wprawił on w ruch jasne włosy chłopca, sprawiając, że część wpadła mu do oczy. Powiew chłodnego powietrza załopotał ubraniem Raivisa, tak samo jak zwiniętymi żaglami. Gdy poczuł zimno, a na jego skórze pojawiła się gęsia skórka, zatrząsł się i objął ramionami.
Tak, zdecydowanie było zbyt zimno jak na jego gust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 6:43 pm

Zerknął na swojego rozmówce. Jego uśmiech był dowodem na to, że pierwsze wrażenie często myliło. Łotysz na początku sprawiał wrażenie bardzo nieśmiałego i małomównego. Stosunkowo szybko jednak poczuł się swobodnie w towarzystwie Chilijczyka, a jego wypowiedzi były coraz dłuższe i dłuższe... Nie żeby Jose uważał, że to źle.
-Oczywiście, że dobrze, do diaska. Chociaż nawet gdyby mi się nie podobała, praca to praca- mruknął. Tak, uważał, że gdyby wszyscy ludzie się lenili to cywilizacja bardzo szybko by upadła. Nie chodziło wcale o to, że był jakimś pracoholikiem, o co go posądzali inni. On po prostu wiedział, że rzetelność jest bardzo ważna.
A sam fakt, że los chciał, że robił to co sprawiało mu przyjemność... No cóż, z tej strony Chilijczyk był szczęściarzem.
Również odczuł wiatr. Drgnął, mrużąc oczy. Szykowała się zmiana pogody. Gdyby dalej był nawigatorem pewnie już byłby w drodze do map, już obliczałby na ile ten wiatr mógłby znieść ich z kursu, jak bardzo opóźnić wypływ.
-Może padać- rzekł, wbijając wzrok w deszczową chmurę. Była naprawdę piękna jak prawie wszystko co wisiało w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 7:32 pm

Cóż, dla odmiany wypowiedzi Jose stawały się krótsze. Im bardziej chłopak odczuwał chęć rozmowy, to pirat jakby się temu sprzeciwiał, formułując co raz to krótsze zdania, ale, co było dobre, jego ton głosu stawał się mniej ostrzejszy. Przynajmniej Galante miał takie wrażenie.
- No tak, ale pracę, którą lubisz, wykonujesz z większą starannością, bo masz z niej satysfakcję, ot co- odparł chłopak, unosząc do góry głowę, jak gdyby chcąc nadać większą powagę wypowiedzianym słowom.
- Ano- przytaknął po chwili, po czym zerknął na niebo. Faktycznie, słońce przysłoniły ciężkie, ciemnogranatowe chmury, które kryły w sobie hektolitry zimnej wody, która wkrótce miała spaść na ziemię.
Łotysz, poczuwszy kolejny, tym razem jeszcze zimniejszy powiew, zatrząsł się niczym osika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 7:48 pm

Faktycznie, czym swobodniej Jose się czuł, tym mniej było ostrości, rezerwy w jego głosie. Gdyby jednak coś wytrąciło go z równowagi jego słowa znów byłby niczym ostrze noża.
-Cóż, tutaj akurat bym się nie zgodził. Każda praca powinna być wykonywana po prostu dobrze, nie ważne ile otrzymuje z niej satysfakcji- wyraził swoją opinię w pewnego rodzaju odruchu. Był bardzo przyzwyczajony do negowania tego co mówili inni. Miało to swoje korzenie w dzieciństwie pirata oraz w ciągłym kontaktem z jego bratem.
Uśmiechnął się pod nosem. Lubił gdy padało. Niektórzy uważali, że gdy z nieba leciała woda, świat stawał się brzydki. On jednak myślał wręcz odwrotnie. Ciemne chmury to wszystko o co mógł poprosić. Zimno dało się jakoś znieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 8:01 pm

Raivis cicho kichnął. Najpierw raz, potem drugi i trzeci. W tym czasie zasłonił usta dłonią. Gdy już skończył spojrzał przepraszająco na towarzysza, a po chwili odchrząknął, chcąc oczyścić głos.
- Może i masz rację. Jednak chodzi o to, że większą przyjemność sprawia nam robienie czegoś, co lubimy. Skoro lubisz morze, to gdybyś miał pracować na lądzie..Czy nie sprawiałoby ci to mniejszej satysfakcji niż praca, którą wykonujesz teraz?- zapytał, odwracając się plecami do morza i opierając się o burtę. Potarł zziębnięte ramiona i szczęknął zębami, które po chwili zacisnął, aby nie wydawały żadnych niepożądanych dźwięków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 8:08 pm

-Powinieneś coś na siebie założyć. Przeziębisz się- stwierdził ostrożnie. Zazwyczaj takie wypowiedzi skierowane do niego wprawiały go w irytację, ale Łotysz ewidentnie marznął. Po raz pierwszy zrozumiał co czuły osoby, które go tym zamęczały. Nie zamierzał jednak zmieniać swojej postawy.
Przez chwilę milczał. W słowach jego rozmówcy było dużo racji. Perspektywa życia na lądzie sprawiła, że aż się wzdrygnął. Straszne. Daleko od wody? Daleko od gwiazd? Czułby się jak w więzieniu, jak na uwięzi.
-Tak, satysfakcja byłaby mniejsza... Ale nie ja się tu liczę. Psia krew- rzekł, wbijając wzrok w niebo. Jego opinia, chęci, potrzeby. Wszystkie te rzeczy przestawały się liczyć w pewnych sytuacjach. Westchnął, przymykając oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chiny



User : Katze-Fresse
Liczba postów : 348
Join date : 27/09/2012

PisanieTemat: Re: Pokład statku   Sro Paź 31, 2012 10:12 pm

- Jest dobrze- odparł, wzruszając lekko ramionami.-Po prostu nagle temperatura się zmieniła i nie jestem przyzwyczajony, ale będzie lepiej. Na pewno~- Raivis obdarzył go lekkim i ciepłym uśmiechem, po czym sam spojrzał w górę, na niebo.
- Liczysz się przecież. Twoje życie i ty o nim decydujesz. Jesteś na statku i przynosi ci to radośc, lubisz to robić, kochasz wodę, szum fal...Kołysanie statku... Jeśli ktoś, dajmy na to, nienawidzi wody, ma chorobę morską to jak niby ma pracować? Raczej ciężko... Poza tym zawsze możesz się spakować, rzucić to wszystko w cholerę i iść przed siebie. Sytuacja jest inna jeśli masz rodzinę, która cię tutaj trzyma, owszem...Ech, gadam bez sensu. Wybacz-- westchnął, po czym podrapał się z tyłu głowy, w nerwowym geście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokład statku   

Powrót do góry Go down
 
Pokład statku
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Główny pokład
» Ścieżka z polanki do statku
» Pokład
» Pokład

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
 :: 
A r c h i w u m
-
Skocz do: