IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szedł Berwald leśną ścieżką pogryzły go żmije. Wszystkie gady pozdychały, a Szwed ciągle żyje.

Go down 
AutorWiadomość
Szwecja

avatar

Orientacja : Lepiej nie podchodź.
Ekwipunek : Kordelas i Garłacz
Wątki i powiązania : My Nordycy wiemy, jak nasze na nas działa.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : Żebym to ja wiedział...
Liczba postów : 116
Join date : 27/02/2013

PisanieTemat: Szedł Berwald leśną ścieżką pogryzły go żmije. Wszystkie gady pozdychały, a Szwed ciągle żyje.   Czw Sie 28, 2014 9:21 pm

Godność: Berwald Oxenstierna

Wiek: 35 lat (siła wieku!)

Ekwipunek: Garłacz i Szabla

Grupa: Schwarz Adler

Ranga: Kanonier

Wygląd:
- Wzrost to pierwsze, co przykuwa uwagę, gdy patrzy się na Berwalda. Szwed ma długie nogi i szerokie ramiona. Jest on przerażająco wysoki, a przy tym dobrze zbudowany. Od razu budzi we wszystkich niepokój. Nie ważne czy to niewinna dziewoja, stary korsarz, czy nawet oficer marynarki.

- Ma na boku bliznę ciągnącą się od żeber do połowy uda, która przez kształt wskazuje, że lepiej o nią nie pytać. Sponiewierany, czy zdenerwowany, zawsze wyprostowany z podniesioną głową. Woli iść i upadać niż klęczeć.

- Jako, że pochodzi z północy jest blondynem, którego włosy lśnią złotem. Mimo, że są zazwyczaj obcięte bardzo krótko, nie przeszkadza im to w byciu gdzie chcą i kiedy chcą, tworząc nieład.

- Jego skóra jest bardzo jasna i nienaturalnie czysta. Nie chodzi tu o higienę, po prostu nie ma na niej żadnych znamion, ani pieprzyków. Jest nieskazitelna.

- W wyglądzie Berwalda można odnaleźć coś zgoła niepokojącego. Nie raz mówiono, że wygląda podejrzanie, ale to nie znaczy żeby od razu tłuc mu butelki na głowie. Zawsze, gdy chciał zrobić coś dobrego, uchodziło to za podstęp.

- Szczególnie w spojrzeniu, które zdaje się być zimne i ostre. Szwed nosi okulary, za którymi ukrywa chmurne, zielono-niebieskie źrenice. Widział dobrze bez nich, ale chronią one przed fruwającym wszędzie prochem, dymem i pyłem. Oczy są takie jak ich właściciel. Przede wszystkim chłodne. Skute lodem ślepia wydają się być puste, przywodząc na myśl szklane oczy lalki. Czasem puste, czasem pełne emocji. Tak jak on. Ale jego spojrzenia nie dało się złamać. Często są zaczerwienione i podkrążone od niedogodności, które towarzyszyły mu przy pracy, a brak snu jedynie dopełniał ich prezencję.

- Twarz wyraża bierność na przemian ze zdenerwowaniem. Brwi zmarszczone i usta zaciśnięte w cienką linię. To wielka sztuka stwarzać pozory opanowania, kiedy w środku jest się rozdartym na milion kawałków. Ani jego głos, ani twarz, ani postawa ciała nie zdradzały emocji. Nie przypominał sobie, żeby się kiedykolwiek śmiał. Może nie był do tego zdolny, może nawet nie potrafił. Nie raz, kiedy patrzył w lustro, twarz nie pokazywała żadnych uczuć, tylko zmęczenie.

- Jeśli weźmiemy do kompletu przeszywające na wylot spojrzenie, siniaki i rany, które zawsze gdzieś go zdobią, możemy się domyślić, że nie jest on ideałem piękna. Szwed wygląda na trochę starszego niż naprawdę jest. Ma sfatygowaną twarz, a w jego oczach nie ma młodzieńczej iskry. Wydaje się być wypalony. Większość osób stara się go po prostu omijać. Berwald nie zraża się tym, ponieważ nie przywiązuje zbytniej uwagi do wyglądu. Nie lubi tracić czasu i nie zależy mu, aby się komuś podobać.


Charakter:
- Wygląd Berwalda to tylko dodatek do jego „barwnej” osobowości. Nie jednym mógł zaskoczyć. To człowiek tajemniczy, chłodny, uparty i zamknięty w sobie. Przy pierwszym spotkaniu można już zauważyć subtelny murek zdystansowania w jego zachowaniu. Na co dzień wyrachowany i powściągliwy.

- Od dziecka był obserwatorem. Wychwytywał szczegóły, na które nie zwracano uwagi. Może nie miał zacięcia krasomówczego i nie potrafił czarować słowem jednak, jeśli chodziło o mowę ciała… to całkiem inna bajka.

- Szwed to małomówny, dumny mężczyzna, który woli trzymać się na uboczu. Nie ufa ludziom i nie wierzy w bezinteresowność.Jest dla niego nieznośna myśl o tym, że jego uczucia i emocje mogą być obiektem czyichś kpin, żartów. W sytuacji zagrożenia, chłodno i spokojnie zbliża się do źródła niebezpieczeństwa, by zmierzyć się z nim, gdyż jest nieustraszony i nieustępliwy. W samotności bywa jeszcze bardziej niedostępny. Każdy rodzi się sam i sam umiera. To musi coś oznaczać. Przez lata budował wokół swojego serca mur twardy i wysoki. Nie dopuszczał do siebie nikogo, bo wiedział, że zawsze jedna ze stron na tym ucierpi. Tak było, jest i będzie. Nie dba o to, co ludzie myślą, albo mówią o nim. Wie, kim jest. Nie lubi niepotrzebnego gadania, a przy jego twardym akcencie trudno mówić o jakiejkolwiek dłuższej rozmowie. Mimo to szanty mu nie straszne.

- Berwald jest skomplikowaną osobą. Duży wpływ na to, jaki się stał ma jego przeszłość. Całe dojrzewanie, kształtowanie osobowości, postaw, odnalezienie swojej roli i celu. Wszystko przypadało na okres wojny. Gdy dobiegła końca, był już dorosły. Obrazy wspomnień były tak realne, że nie raz musiał odwracać wzrok. Przez nią jest bardzo rozgoryczony i zgorzkniały. Żal nie raz przepala mu płuca, a zawiść wdziera się w żyły. I chociaż upadłby z bólu na kolana... Nigdy nie przyzna, że czuję się, choć trochę przygnębiony. Szwed o swoich problemach opowiadał cieniowi.

- Był dorosłym mężczyzną i umiał o siebie zadbać. Nie potrzebował dobrych serc, charytatywności, ani wyrozumiałości. Nie chciał, aby ktoś mu współczuł. Uważa, że człowiek męczy się litością, kiedy litość jest bezużyteczna. Działa z pasją, z poświęceniem, doprowadzając swoje sprawy do końca. Nie interesuje go wrażenie, które po sobie pozostawi. Lubi posiadać ostatnie słowo. Logicznie wynajduje najkrótszą drogę do celu, dlatego jest bardzo dobrym taktykiem, szybko wyczuwa sytuację, potrafi rozplanować działanie, podjąć decyzję i rozpocząć działanie.

- Poczucie, kim jest nie raz sprawia mu problem. W swojej ocenie był pragmatyczny. Szwed wychodzi z wniosku, że nikt sobie życia nie wybiera. Trzeba się dostosować, być wytrwałym. Nigdy nie dowiesz się jak wiele możesz znieść, póki bycie silnym nie jest jedyną opcją. Berwald jest stanowczy i wie, czego chce. Wiedział tak dobrze, co zrobić, aby przerosnąć i sparaliżować przeciwnika, że przestał to kontrolować. Taki już pozostał.

- Opinia innych nie jest dla niego zbyt łaskawa, wynika to z oschłego sposobu bycia. Słabo my idzie pokrzepianie ludzi. Nie potrafi się wczuwać i zwyczajnie brakuje mu empatii. W jego myślach chodzi o logikę, chłodną i ostrą. Po za tym miał też dość własnych problemów. Lepiej radzić zamiast współczuć. Mimo, że z zewnątrz Szwed mógł się wydawać lodowaty i obojętny, to często nie pokrywało się z tym, co go męczy wewnątrz. W gruncie rzeczy ma dobre serce, ale przydarzyło mu się wiele krzywd i o tym zapomniał. Gdyby można było wyciąć z niego wszystkie złe wspomnienia, rozczarowania, głupie decyzje, pomyłki, mógłby być wówczas zupełnie inny. Nigdy nie próbował się usprawiedliwiać. Czuł winę. Wojna nigdy nie kończy się dla tych, co walczyli. Miesza i zrównuje wszystkie klasy. Chłop, rybak, filozof, rzeźnik... Wszyscy do umierania. Wspomnienia z wojny wciąż są żywe w jego głowie, przez co nie może przystosować się do reszty społeczeństwa. Człowiek pozbiera się ze wszystkiego i po wszystkim, ale już nie będzie taki sam. Tak i Berwald się z tym nie pogodził.

- Jest silny, bo jest pewien swoich słabości. Silny psychicznie i bardzo uparty. Nie trudno wyprowadzić go z równowagi. Cały swój świat nosi w sobie. Zazwyczaj kieruje percepcje i działania do, wewnątrz więc czasem sam doprowadza się do nerwicy, ale nie pokazuje tego po sobie. Gdy komuś uda się zajść mu za skórę okazuje się, że ma za nią diabła. Jest wtedy mściwy i wrogi. Lubi Potrafi się bić, i w ostateczności nie zawaha się użyć siły. Jeśli się go zdenerwuje potrzebuje bardzo dużo czasu, żeby ochłonąć.

- Berwald jest okropnie zawistny. To jedna z jego najwyraźniejszych cech. Uważa, że życie nie jest sprawiedliwe. Nie rozdziela nieszczęść równo. Jest surowy i wymagający, ale w pierwszym rzędzie od siebie, a dopiero potem od innych. Zawsze stara się dać z siebie wszystko. Potrafi zmobilizować się i podporządkować całkowicie wytyczonemu celowi.

- W kontaktach na ogół jest do bólu szczery. Rzadko przebywa z ludźmi, więc dobre wychowanie i etykieta, to dla niego obce terminy. Berwald nigdy nie był człowiekiem delikatnym. Był za to dość dosadny, wręcz bezceremonialny.

- Mimo że na to nie wygląda, jest osobnikiem bardzo honorowym i lojalnym. Można by mu zapewne zaufać, ale jakoś nikt do tego nie jest skory. To dobry słuchacz. Choć wydaje się śmiertelnie poważny w głębi duszy jest całkiem rozrywkowy. Jego suchy, czarny humor może na początku przerażać, ale z czasem można się przyzwyczaić.

- Berwald jest strasznym pechowcem, który aż przyciąga nieszczęścia. Choć Szwed sam w sobie może wydawać się nudny, to codziennie towarzyszy mu pełen wachlarz atrakcji, za którym on sam rzadko, kiedy nadąża.

- Został wychowany przez siedmiu chłopa, więc jego wiedza na temat ogniska domowego kulała. Był słaby w kontaktach międzyludzkich, nie wspominając już o relacjach z płcią przeciwną.

- Berwald to po prostu rozbitek życiowy.


Relacje:
- Nie ufa nikomu. Bo za każdym razem, gdy jednak się przekona i zaufa, życie robi wszystko, aby przypomnieć mu, że to był głupi pomysł. Ponieważ, nigdy nie widział ojca, ani matki, ani żadnej podobizny, Szwed nie miał żadnego wyobrażenia swoich rodziców. Czasem się zastanawiał, kim byli? Co się mogło z nimi stać? Jak zareagowali na to, że będą mieli dziecko? Czy w ogóle chcieli mieć dziecko? Czy byli ze sobą? Były to osoby, które po prostu go zrodziły. Nie wiedział nic na ich temat.
Co prawda Szweda wychowywali rybacy, ale nie jest to porównywalne do więzi rodzinnych. Oni traktowali go jak kolejną gębę do wykarmienia i to w dodatku mało przydatną gębę. Dla Berwalda byli jedynym towarzystwem. Bardzo się starał robić na nich wrażenie, pracował ciężko, żeby być docenionym. Jedynie w oczach Erica udało mu się urosnąć. Mężczyzna mógłby być najbliżej roli ojca, jeśli już wybierać. W tamtych czasach Berwald traktował go jak boga. Okropnie bał się tego mężczyzny, ale jeszcze bardziej zabiegał o jego uznanie.. Jednak Szwed wiedział, że to bardziej chodziło o moralność niż jakiś afekt. Eric po prostu nie wybaczyłby sobie gdyby pozwolił dziecku zginąć.

- Dania – Bardzo skomplikowana relacja. Delikatnie mówiąc, żrą się, jak pies z kotem. Od wielu lat każde ich spotkanie kończy się małą katastrofą. Berwald wciąż ma mu za złe pewne sprawy.

- Finlandia – Przyjaciel. Można powiedzieć, że jeden z niewielu. Berwald czuje się jak opiekun Timo, choć kłamstwem by było stwierdzenie, że Finem trzeba się opiekować.

- Islandia – Bardzo rzadko się widują. Trudno mowić o jakichkolwiek relacjach.

- Argentyna – Starzy znajomi. Martin poklepał go przyjacielsko po plecach mówiąc, że Berwald jest dobrym człowiekiem, a ten się wkurzył i złamał mu nos. Zaskarbił sobie zalążek sympatii Szweda.


Historia:
Berwald urodził się w Sztokholmie. Jego ojciec był urzędnikiem, a matka znaną artystką. Oboje prowadzili bogate życie towarzyskie i nie chcieli mieć dzieci, dlatego porzucili chłopca niedaleko miasta rybackiego.

Na szczęście znalazł go rybak imieniem Eric, który przygarnął zawiniątko. Pierwsze lata życia Szwed spędził nie odstępując mężczyzny na krok, ucząc się przy okazji umiejętności wymaganych dla pracy na morzu. Opiekowała się nim grupka rybaków, co może być powodem jego wielu dziwnych zachowań. Każdy wychowywał go na swój sposób. Większość czasu Szwed spędzał z nimi. Wyróżniał się wzrostem, więc traktowano go jak dorosłego. Musiał pracować gdzie popadnie. Towarzyszył starszym w połowach, uczył się budować, naprawiać i skutecznie niszczyć statki. Nigdy nie miał domu. Mieszkał wraz z rybakami na łodziach, które budowali. Całymi dniami przesiadywał w porcie, lub na wodzie. Wielokrotnie zdarzało mu się wpaść wtedy w kłopoty i dochodziło do bójek, w których młody Berwald był zaprawiony.

Dalsze plany pokrzyżowała wojna. Miał wtedy dwanaście lat. Z racji, że był wyrośnięty zaciągnięto go do floty. Musiał zająć się walką. Nie raz, kiedy mijał dzieci, aż się wzdrygał. Roześmiane, bawiące się. Nienawidził ich. Zawiść aż się w nim wtedy iskrzyła. Ich malutkie dłonie ubrudzone piaskiem, kiedy jego były posiniaczone, przesiąknięte cudzą krwią. Nie miał przecież wyboru. Pamiętał te czasy, bardzo dokładnie. Obrazy wryły się w jego psychikę. Wtedy był to umysł małego chłopca. Tę część życia spędził na ciągłych bitwach i konfliktach. Wojna go wychowała. Pozbawiła serca, emocji, zahamowań i części godności... Ale nie życia. Walczył z powodów, których nie rozumiał, dla ludzi, których nie znał, ale był dobry w tym, co robił. Od zawsze kierowały go bardziej zmysły, niżeli cokolwiek innego. Był trochę jak przedmiot… Silny, szybki i nie miał niczego, co trzymałoby go na tym świecie. Był idealną bronią. To niesamowite, a zarazem przerażające, do czego zdolny jest człowiek u granic wytrzymałości. Gdy jedyne, co mu pozostaje, to instynkt przetrwania. Nie ważne, za jaką cenę. Chodziło tylko o ocalenie własnej egzystencji kosztem cudzego życia. Lecz wszystko ma swoje granicę.

Gdy dobiegła końca, był już dorosłym mężczyzną. Znów znalazł się w porcie, lecz tym razem sam. Trzymał w ręku nóż i spoglądał, na to, co kiedyś było warsztatem Erica. Berwald nie tracił czasu i ładując się na pierwszy lepszy statek, czekał aż odbiją od brzegu. Obiecywał sobie, że nie cofnie się przed niczym, byle by żyć. Choćby inni ciągnęli go do piekła, choćby próbowali wdeptać go w ziemię. Los chciał, że na okręt napadli piraci. Zamiast uciec czy bronić się, Szwed zaczął pomagać w ich grabieży. Początkowo byli zaskoczeni, lecz później przyjęli go do swojej załogi. Żeglował z nimi przez kilka lat, ucząc się przy okazji umiejętności wymaganych dla piratów. Nie udało im się uniknąć spotkania z korsarzami. Walka była bardzo ciężka. Mimo pokonania korsarzy, na statku wybuchła prochownia. Nieprzytomny, nie zostawiając za sobą śladu dryfował w nieznane...


Pytania od MG :

Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Szwecja dnia Pią Mar 13, 2015 6:54 pm, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chile

avatar

Orientacja : Sekret to sekret |:
Ekwipunek : NIC
Wątki i powiązania : Latynosi.
Po jakiego czorta jesteś na statku? : NIE JESTEM NA STATKU, TY CHOLERNY PIRACIE
Liczba postów : 389
Join date : 04/04/2012

PisanieTemat: Re: Szedł Berwald leśną ścieżką pogryzły go żmije. Wszystkie gady pozdychały, a Szwed ciągle żyje.   Czw Sie 28, 2014 9:30 pm

Ładnie, ładnie~
Ale Argentyna to raczej nie jest relacja historyczna >D

AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Szedł Berwald leśną ścieżką pogryzły go żmije. Wszystkie gady pozdychały, a Szwed ciągle żyje.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Julius Nott
» Ścieżka z polanki do statku
» Nocą wszystkie koty są czarne
» Wszystkie informacje o Noe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pirate Hetalia :: 
L i s t y G o ń c z e
-
Skocz do: